Najczęściej czytane
„Jak mogliście to uczynić, kapłani, że trzymając Go w dłoniach, nie oszaleliście z miłości?”
Msza prymicyjna o. Grzegorza Zabłotnego
W niedzielę, 7 czerwca 2026 r., w kościele św. Piotra i Pawła w Gdańsku o. Grzegorz Zabłotny odprawił swoją Mszę świętą prymicyjną. Dzień wcześniej, w kościele Świętej Trójcy, przyjął święcenia prezbiteratu z rąk bp. Piotra Przyborka.
W uroczystości uczestniczyli współbracia zakonni, rodzina, przyjaciele oraz wierni, którzy wspólnie dziękowali Bogu za dar nowego kapłana.
Homilię wygłosił o. Jacek Korsak, który nawiązując do klasycznego dzieła „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza à Kempis, przypomniał, że kapłaństwo jest przede wszystkim tajemnicą służby i odpowiedzialności.
- Oto zostałeś kapłanem, uświęconym do sprawowania sakramentu. Uważaj więc, abyś wiernie i nabożnie składał ofiarę Bogu - przypomniał słowa duchowego mistrza, kierując je do neoprezbitera.
Kaznodzieja zwrócił uwagę, że droga powołania o. Grzegorza była procesem dojrzewania i rozeznawania Bożej woli. Porównał ją do doświadczenia św. Franciszka z Asyżu, który nieustannie pytał Boga: „Panie, co chcesz, abym uczynił?”. Podkreślił, że każde autentyczne powołanie rodzi się ze słuchania Bożego głosu i odwagi pójścia za Chrystusem.
Nawiązując do przeżywanego Roku św. Franciszka oraz 800. rocznicy jego śmierci, o. Korsak przypomniał szczególną miłość Biedaczyny z Asyżu do Eucharystii. To właśnie w Najświętszym Sakramencie Franciszek rozpoznawał pokorę Boga, który pozostaje obecny pośród swojego ludu.
Kaznodzieja podkreślił także wyjątkową rolę kapłana w życiu Kościoła. Cytując św. Franciszka oraz św. Jana Marię Vianneya, przypomniał, że bez kapłaństwa nie byłoby Eucharystii, sakramentu pojednania ani wielu innych darów, przez które Chrystus nieustannie działa pośród swojego ludu.
Szczególne miejsce w homilii zajęła refleksja nad codziennością kapłańskiej posługi. O. Jacek Korsak mówił o najpiękniejszych momentach życia kapłana, które dokonują się przy ołtarzu i w konfesjonale, gdy człowiek doświadcza przebaczającej miłości Boga i odzyskuje nadzieję. Jednocześnie nie przemilczał trudów kapłańskiego życia: niezrozumienia, samotności, krytyki czy poczucia braku widocznych owoców pracy duszpasterskiej.
- Owoców często nie widać, ale potrzeba czasu, by wyrosły. Jesteśmy tylko narzędziami w rękach Ducha Świętego - przypomniał.
Zwracając się bezpośrednio do neoprezbitera, zachęcał go do troski o własną kapłańską tożsamość, do codziennej modlitwy i bliskości z Chrystusem obecnym w Eucharystii. Podkreślił, że kapłan może prowadzić innych do Boga tylko wtedy, gdy sam żyje głęboką relacją z Nim.
- Wszystko sprowadza się do naszego zapatrzenia w Jezusa Chrystusa. Cała reszta jest drugorzędna - mówił.
Na zakończenie homilii przywołał słowa włoskiej mistyczki św. Weroniki Giuliani: „Jak mogliście to uczynić, kapłani, że trzymając Go w dłoniach, nie oszaleliście z miłości?”. Cytat ten stał się wymownym podsumowaniem rozważań o tajemnicy kapłaństwa i Eucharystii.







































